Angelika
Administrator

Posty: 1250 Piw: 124
|
Wysłany: 2010-02-11, 19:28 Dokarmianie zwierząt zimą
|
|
|
Niskie temperatury, jakie wywołał niedawno w Polsce ogromny wyż znad Rosji, a także gruba zamarznięta pokrywa śnieżna, spowodowały, że mieszkańcy miejskich blokowisk zaczęli dokarmiać ptaki. Nauczyciele i uczniowie z wielu szkół zorganizowali kuligi do lasu po to, by napełnić sianem paśniki.
Na pierwszy rzut oka te działania są niezwykle cenne, większość ludzi ocenia je bardzo pozytywnie. Niestety nie jest to tak oczywiste z punktu widzenia przyrodników.
Większość z nich jest zgodna co do tego, że dokarmianie dzikich zwierząt zimą najczęściej jest szkodliwe, czasem - nawet jeśli jest robione prawidłowo - obojętne, a korzyści przynosi rzadko.
Zwierzęta, przyzwyczajone do dostawania pożywienia w jednym miejscu, przestają szukać go gdzie indziej, "rozleniwiają się" i uzależniają od człowieka. W sytuacji, gdy z jakichś względów człowiek nie może dostarczyć im żywności albo kiedy mu się zwyczajnie ta czynność znudzi (a powiedzmy sobie otwarcie - dzieje się to często i zwykle wtedy, kiedy temperatura trochę się podniesie lub stopnieje śnieg), zwierzęta nie potrafią się przestawić na naturalne zdobywanie pokarmu. W rezultacie może to doprowadzić nawet do ich śmierci.
Spójrzmy na to zagadnienie także ze strony biologicznej. Wszystkie gatunki zwierząt żyjące w naszej strefie klimatycznej wykształciły w toku ewolucji różne metody radzenia sobie z zimą. Niektóre z nich odlatują do ciepłych krajów, inne zapadają w sen zimowy lub wchodzą w stan anabiozy, a jeszcze inne - gromadzą zapasy lub potrafią znaleźć pokarm mimo mrozów i śniegu.
Przyrodnicy z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra" uważają, że powody, dla których dokarmiamy zimą zwierzęta, nie zawsze wypływają z naszego altruizmu. Rzucając karmę gołębiom, stawiając karmnik w ogródku lub wieszając słoninkę na oknie, przywabiamy te ptaki bliżej nas - bo chcemy je łatwiej podziwiać lub sfotografować.
W dokarmianiu saren, jeleni, dzików i innych zwierząt leśnych jest ukryty jeszcze jeden "interes". W ten sposób odciągamy je od upraw polnych i leśnych oraz powstrzymujemy od obgryzania kory z drzew.
Na dokarmianiu zwierzyny leśnej z niekoniecznie czystych przyczyn może zależeć także myśliwym z kół łowieckich. Bo dzięki dokarmianiu pogłowie zwierzyny utrzymuje się na pewnym poziomie. Im mniej zwierząt padnie z przyczyn naturalnych, ty więcej ich będzie można potem odstrzelić, a w salonie nad kominkiem powiesić będzie można kilka nowych trofeów.
Inny problem to jakość pożywienia, które dajemy zwierzętom. Rzadko też decydujemy się na zakup w sklepie zoologicznym dobrej karmy, a to, czym dokarmiamy zwierzęta w mieście, to najczęściej resztki żywności, których ze względów religijnych lub kulturowych nie umiemy wyrzucać do kosza na śmieci. Jednak lepiej przełamać stereotypy, a nie podtruwać ptaki rakotwórczą aflatoksyną wytwarzaną przez grzyby pleśniowe.
Po dotarciu do tej części artykułu jego czytelnicy mogą dojść do przekonania, że dokarmianie zwierząt jest niewskazane. I rzeczywiście, to słuszne przekonanie, o ile robimy to bez wiedzy na temat tego, jak dokarmiać zwierzęta, co im dawać, gdzie wykładać, które zwierzęta dokarmiać, a których nie.
Niewłaściwy rodzaj pokarmu powoduje zwykle poważne osłabienie organizmu. Chleb podawany ptakom powoduje bardzo często poważną chorobę - kwasicę. Pieczywo oraz inne pokarmy, które zawierają w swoim składzie sól, zaburzają gospodarkę wodną organizmu ptaków i prowadzą często do śmierci.
Nie muszę chyba mówić, co dzieje się w przewodach pokarmowych zwierząt, które zjadają pokarm zepsuty lub spleśniały. Nawet podawanie codziennie tego samego pokarmu (np. ziaren zbóż) powoduje niedobory niektórych ważnych składników pokarmowych.
Karmniki pozornie też wydają się nam czymś cennym. Poobserwujmy jednak życie w karmniku i jego pobliżu przez dłuższą chwilę. Biolog powie, że to zwiększona presja drapieżników na korzystające z niego zwierzęta. Przeciętny, ale dobry obserwator zauważy, że wokół karmnika gromadzą się koty, a wróbelki i mazurki stają się dla nich łatwym łupem.
supermozg.gazeta.pl
Dokarmiać, czy nie dokarmiać?
Oczywiście należy dokarmiać, ale najważniejsze jest, by robić to z głową! Pamiętajmy, że pożywienie, jakie dostają od nas zwierzęta, powinno jedynie uzupełniać codzienną dietę zwierząt, a nie stanowić jej podstawę.
Dokarmiając ptaki, możemy zmniejszyć ilość owadów zimujących pod korą. Ptaki skoncentrowane przy karmniku, nie tylko zajmują się zjadaniem pestek słonecznika lub słoniny, ale też przeszukują okoliczne drzewa w poszukiwaniu owadów.
Jeśli nie jesteśmy pewni, co do tego, czym dokarmiać lub w jaki sposób - to niech nam nie przyświeca myśl, że jesteśmy działaczami przyrody - może się okazać, że jesteśmy "animals-killers"! Cel nie zawsze uświęca środki.
Skoncentrowane wokół karmników ptaki są łatwiejszym celem dla drapieżników. Bardzo często opisują mi państwo ataki krogulców na stołującą się ptasią drobnicę. Niektórym to niezbyt się podoba. Ale krogulce też muszą coś jeść. Niestety, ptakom w karmniku łatwiej też nabawić się jakiejś ptasiej choroby. Tu uspokajam od razu - człowiek raczej nie złapie nic paskudnego od pierzastych gości.
Od higieny jednak warto zacząć nie tyle po to, by nie szkodzić sobie, ale właśnie by nie szkodzić ptakom. Dlatego dobrze jest co jakiś czas karmnik wyszczotkować. Nie wolno podawać ptakom jedzenia, które się szybko psuje. Nie dawajmy im chleba, szczególnie świeżego, albo nie dawajmy, gdy widzimy, że nie są w stanie go zjeść i sporo go zostaje. Chleb - jeżeli już, to biały, czerstwy i dobrze rozdrobniony. Ale i tak to nie jest najzdrowsze jedzenie. Nawet dla kaczek i łabędzi. Im najlepiej podawać jarzyny - takie jak drobno posiekana lub starta marchew, kapusta pekińska. Może być sparzona, może być gotowana. Ale nigdy przyprawiana i solona. Świetne są ugotowane kasze albo płatki owsiane. Przy gotowanych potrawach trzeba jednak uważać, by podawać je w miejscu odśnieżonym, tak by kaczki lub łabędzie mogły jedzenie szybko zjeść. Te ostatnie umieją zjadać tylko pokarm unoszący się w wodzie. Można im tak podać danie jarzynowe, przy czym warto wtedy uważać, by samemu nie wlecieć do wody.
Ziarnojadom oraz ptakom owadożernym, które zimą przestawiają się na nasiona, takim jak np. sikorki, najlepiej serwować ziarna słonecznika. To wysokoenergetyczne danie i bogate w witaminy. Mogą być też inne ziarna albo orzechy (dla sikor oczywiście łuskane), ale ptaki zawsze będą najbardziej szalały za słonecznikiem. Podobnie jak w wypadku innych pokarmów pamiętajmy, że nie mogą być to ziarna solone, prażone lub wędzone. Dla ptaków szczególnie niebezpieczna jest sól. Niszczy ich nerki. Dlatego odpadają też wszelkie resztki z naszego stołu. Wszystko, co jest zbliżone do ich naturalnego pokarmu, jest jak najwłaściwsze.
Ptaki, które zimą żywią się owocami, możemy karmić jabłkami. Ja po prostu przekrawam je na pół, by było łatwo im je dziobać i nadziewam na gałązki. Korzystają z tego jemiołuszki, kwiczoły. W mieście na pewno będą takie jabłuszka konsumować kosy. Tym można też podawać drobno posiekane rodzynki.
A czy słonina jest naturalna dla sikor?
Owszem, tak. Choć w formie wiszącej nie jest spotykana w naturze, to jednak sikory zimą bardzo chętnie korzystają z białka i tłuszczu o wiele większych od nich zwierząt. Dosłownie kilka dni temu, tropiąc w Bieszczadach wilki, natrafiłem na ich dość dawno zabitą ofiarę. Resztkami łani bardzo interesowały się sikorki bogatki, które pracowicie wydziobywały resztki mięsa i tłuszczu.
Źródło: Gazeta Wyborcza |
_________________ Zachęcam do pisania postów !
 |
|